Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Nakarmić wilki" Maria Nurowska

Na początku były wilki. Fascynujące, enigmatyczne stworzenia, posiadające w środku cząstkę mroku, kojarzące się z księżycem w pełni, wolnością, wiatrem. I własne, wewnętrze pragnienie usłyszenia ich głosów.

Później objawił się ten krótki reportaż

Zaciekawił, rozbudził mały apetyt, tym bardziej, że twórczość Nurowskiej nie była mi wcześniej znana.

Po przeczytaniu tej niedużej pozycji długo będę się zastanawiać czy sięgnąć po następną książkę tej autorki.

Piękna oprawa, uspokajająca, zielonkawa kolorystyka, piękny wilk o zimnych oczach na okładce. A w środku? Kompletna bezbarwność, przeciętność, emocjonalny chłód. Bardzo duże rozczarowanie. A materiał, temat przecież bardzo plastyczny, mocny, dający pole do niesamowitych pisarskich wyczynów.

Katarzyna, absolwentka SGGW w Warszawie rusza z plecakiem do bieszczadzkich głuszy aby zebrać materiał potrzebny jej do napisania pracy doktorskiej o dzikich przodkach udomowionych psów. W drewnianej chacie pozbawionej prądu, łazienki i innych, "miejskich" wygód, razem z dwójką obeznanych w terenie kolegów po fachu, Marcina/Kluneja i Olgierda o jastrzębiej twarzy, odkrywa niesamowity świat wilczej watahy. Szybko udowadnia, że niewygody jej niestraszne, wielogodzinne siedzenie na gałęzi nie powoduje żadnych większych nieprzyjemności, zaskarbienie zaufania wilczej rodziny nie stanowi problemu a heroiczne uwalnianie z sideł i walka z kłusownikami to chleb powszedni. Bojowość, hardość, bezpardonowa walka o to, czego pragnie, egoizm i rozbuchane przekonanie o własnej nieomylności. Aby pokreślić własną niezależność i stawianie swoich racji na świeczniku bohaterka posiada odpowiedni tatuaż na karku - Noli me tangere - Nie zatrzymuj mnie. Próby uświadamiania mieszkańców, że owczarki podhalańskie są idealnym lekiem na atakujące stada wilków i wzbudzenie ich sympatii na tyle by zyskac przydomek "Tańczącej z wilkami" nie są murem, którego nie da się przeskoczyć. Rodzące się uczucie - a jakże! - między bohaterami budzi niepewność, lęk i denerwującą nieporadność. Nie napiszę płaskość chociaż ciśnie się na usta.

Nie dowiedziałam się z książki niczego, czego wcześniej nie wiedziałam o tych pięknych zwierzętach. Dziennik, który prowadzi główna bohaterka, kojarzy się z zapiskami licealistki, nie przemawia do mnie wątły mistycyzm zakreślonej w książce więzi między Katarzyną a wilczą rodziną, którą obserwuje.

Nie przekonuje główna bohaterka, nie potrafiłabym znieść jej graniczącej z ekstremalnym fanatyzmem walki o wolność wilków i zakaz ich odstrzału.

Bieszczady to jedyne polskie góry, gdzie, z lekkim rumieńcem wstydu, nie stanęła moja stopa a opis bieszczadzkich kniei mnie nie zachęca niestety. I ta Toskania, ni przypiął ni przyłatał.

Wilki, dość nieoczekiwany koniec i poezja Mariny Cwietajewej to trochę za mało. Ot, piękna wydmuszka. Ale tego fragmentu wiersza sobie nie daruję

Uławiać móc, skroś ciżby ludzkiej męty

Twą życiodajną twarz -

Duszą, żyjącą tchnieniem twym swiętym

Jak wiatru wiewem - płaszcz*1


*1tamże str. 201



piątek, 11 lutego 2011, mrsantares

Polecane wpisy

  • Przeprowadzka i silna motywacja

    Jak w tytule. Reaktywuję spis książek, które miałam, mam i będę mieć przyjemność czytać. Nie-przyjemność równie. Nowe dziecko - http://zaszafa.blogspot.com/ 

  • Zamek Reporterów - spotkanie ze Swietłaną Aleksijewicz

    Czas zarezerwowany bo jakże by inaczej - przebieram nóżkami :) Fot. z "lubimy czyta ć"

  • Rozczarowanie

    Thriller historyczny. Szaleństwo na punkcie kilku glinianych tabliczek, które mogą dokonać przewrotu w archeologii, w poszukiwaniu których przybywa do Iraku w p

Komentarze
renbor1
2011/02/13 14:51:43
Jestem niewtajemniczona w pisarstwo Marii Nurowskiej. Rekomendacji nie udzielasz...
ale powiem Ci, że już oglądając reportaż poczułam pewien dystans. Co słuszniej byłoby ukrywać, bo wynika przecież z pozorów. Ładnie brzmi Noli me tangere, ale łatwo, sentymentalnie, ...tak, że nie dziwią mnie Twoje uwagi o powierzchowności. Ale: sama dryfuję po powierzchni, sądząc bez lektury. Czasem banalne motto jest prawdziwe.

Ok, milczenie zostalo przerwane. i bardzo dobrze.
pozdrawiam
ren
-
2011/02/14 19:48:53
renbor - przerwane a jakże :), tylko szkoda, że niezbyt udaną pozycją -
za płytka, za prosta, taka bo bandzie, by nie napisać banalna
A szkoda, bo sporo słyszałam pozytywnego na temat twórczości Nurowskiej. Może nie ten czas, nie ta pozycja, nie ta wrażliwość? Wiosna za pasem a tutaj taki chłód..
Pozdrawiam