Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Swietłana Aleksijewicz

Poszłam na wojnę taka mała, że przez ten czas trochę urosłam.*1

Książka, która wstrząsa, chwyta za gardło i nie puszcza do ostatniej strony, pełna pasji, okrucieństwa, tragedii, obowiązku i oddania. Oddania bezgranicznego, wręcz bezmyślnego, ślepego, wyuczonego jak odruch Pawłowa - oddania ojczyźnie. Autorka, często porównywana do Oriany Fallaci, opisała w formie zbioru reportaży wojnę. Wojnę widzianą oczyma kobiet, rosyjskich, białoruskich, ukraińskich. Mężatek, matek, panienek z kokardami we włosach. Sanitariuszek, lotniczek, zwiadowczyń, czołgistek, snajperek, kobiet walczących na pierwszej linii i pracujących na tyłach, w zaopatrzeniu. O bolesnych rozstaniach, barbarzyńskich warunkach polowych, braku higieny, brudnej bieliźnie i wszach, wojennych miłościach, śmierci i oceanach krwi, śpiewie i ozdabianiu bagnetów kwiatami. Książka długo czekała na ujrzenie światła dziennego, leżąc na redakcyjnej półce. Autorka walczyła z cenzurą, oskarżana była o prymitywny naturalizm, brud wojny a przede wszystkim dyskredytację i podważanie heroicznego obrazu kobiety radzieckiej.

Napisać taką książkę o wojnie, żeby niedobrze się robiło na myśl o niej, żeby sama ta myśl była wstrętna. Szalona. (...) W optyce jest pojęcie "światłosilny" - zdolność obiektywu do lepszego czy gorszego utrwalenia uchwyconego obrazu. Kobieca pamięć o wojnie jest zatem najbardziej "światłosilna", jeśli chodzi o natężenie uczuć, o ból. "Kobieca" wojna jest straszniejsza niż "męska". Mężczyźni chowają się za historią, za faktami, wojna pociąga ich jako działanie i konflikt idei, interesów a kobiety wychodzą od uczucia. Umieją widzieć to, co dla mężczyzn jest zakryte. To inny świat. (...) A sednem zawsze jest to, ze tak ciężko umierać i tak nie chce się umierać. A jeszcze ciężej - zabijać, i tego jeszcze bardziej się nie chce, bo kobieta daje życie. Przynosi w darze. Długo nosi w sobie, donasza. Zrozumiałam, że kobietom trudniej przychodzi zabijanie...*2

Wspomnienia zwykłych kobiet. Tych, które przeżyły. "Wymierające plemienie". Zebrane razem, skondensowane, straszne bo prawdziwe. Pokolenie, które wierzyło, że istnieje coś więcej niż życie ludzkie. Że istnieje idea, ojczyzna i Stalin. Od dzieciństwa wpajano im, że ojczyzna to wszystko, że ojczyzny trzeba bronić. Za cenę życia. Wiele kobiet, młodych dziewczyn ledwo poznających własną kobiecość bez namysłu poszło walczyc i umierać za ojczyznę. Za pomordowanych z rodzin, za dzieci, dla Stalina. Obcięto im warkocze, wydano męskie mundury i za duże buty, dano do ręki broń, często za ciężką, za dużą i uczono jak zabijać.

Pierwsza bitwa i cudowne, idealistyczne obrazy o pogromie wroga ku chwale pryskały jak bańka mydlana. Z bólem i cierpieniem, hukiem dział, koszącym ostrzałem, chrzęstem łamanych kości i krwistoczerwoną krwią. Obrazy umierających kolegów, zabitych koleżanek, własne bohaterstwo i bezmyślność dowództwa. I rozkaz numer 227 - " Ani kroku w tył". Bo z tyłu, za nimi szły oddziały zaporowe. I strzelali do swoich. Płacz i bezsilność. Powolne tracenie kobiecości, brak menstruacji, siwe włosy, niedożywienie. I paniczny strach. I to zdziwienie na twarzach niemieckich jenców - kobiety? Przecież według radzieckiej propagandy w Armii Czerwonej nie walczyły kobiety, tylko hermafrodyci.

Powrót do domu po wygranej wojnie równie bolesny. Zwycięstwo przecież ma dwie twarze. Ta piękną, ze śpiewem, łopoczącymi flagami, szaloną radością, brzękiem medali. I tą drugą, okrutną, straszną, której nie sposób spojrzeć w oczy. Kobiety wracały, zranione, przedwcześnie dojrzałe, o chorej, starej poranionej duszy. Nikt nie potrafił zrozumieć ich świata, rodziny często odżegnywały się od własnych córek - masz jeszcze dwie młodsze siostry, dorastają. Kto je weźmie? Wszyscy wiedzą, że byłaś cztery lata na wojnie, z mężczynami...*3 . Zranione uczucia, przerwane romanse  i osobiste dramaty bo przecież bo tym wojennym brudzie, rozdeptanych buciorach i waciakach mężczyźni pragnęli czegoś pięknego. Ładnych, zmysłowych kobiet. Nagle wszystkie zasługi, ordery  i listy pochwalne nie warte były funta kłaków, siłą zamykano usta, zakazywano opowieści frontowych, odkrywania prawdy. Stopniowe przyzwyczajanie się na powrót do sukienek, obcasów, mazideł. Szukanie pracy. Koszmarne sny i nocne krzyki.  Towarzystwo frontowych weteranek. I ta bezbronność. Zafałszowany, polakierowany obraz wojennej rzeczywistości bijący z każdego podręcznika, pomnika i gazety bolał najbardziej.

Kobiety opowiadają inaczej i o czym innym. „Kobieca” wojna ma swoje własne barwy, zapachy, własne oświetlenie i przestrzeń uczuć. Własne słowa. Nie ma tam bohaterów i niesamowitych wyczynów, są po prostu ludzie, zajęci swoimi ludzkimi-nieludzkimi sprawami. I cierpią tam nie tylko ludzie, ale także ziemia, ptaki, drzewa. Wszyscy, którzy żyją razem z nami na tym świecie. Cierpią bez słów, a to jest jeszcze straszniejsze…*4

Dawno tak mocno nie przeżywałam treści, jak czytając tą książkę. Straszna, okrutna, pozbawiona strerylności, prawdziwa do bólu. Organiczna. Długo ją czytałam, dawkowałam stopniowo, bo ogrom wojny jest niewyobrażalny. Według autorki, nie ma końca. Cały czas dostaje listy, zaproszenia, dzwonią telefony. Każda kropka kończąca zdanie zmienia sie w wielokropek

Modlić się tylko, by historia nie zatoczyła koła.

Obowiązkowo.

Co po nas pozostanie? Spytajcie nas, póki żyjemy. Nie wymyślajcie nas po śmierci. Spytajcie...*5

*1 tamże, str. 11

*2 tamże, str. 16

*3  tamże, str.  32

*4 tamże, str. 10

*5 tamże, str. 35

czwartek, 18 listopada 2010, mrsantares

Polecane wpisy

Komentarze
the_book
2010/11/19 12:12:58
Bardzo chciałabym mieć tę książkę. Ty tylko utwierdziłaś mnie ww przekonaniu, że muszę ją mieć! :)Tym bardziej , że o poziomie tej książki zaświadczasz ty, seria i Wydawnictwo Czarne:) Swoją drogą, zawsze wojnę przedstawia się z perspektywy mężczyzn, dzielnych i bohaterskich, którzy wstydzą się mówić o prawdziwych odczuciach, strachu, aż ty nagle kobiety obalają ten mit. Ważna myślę i potrzebna książka. Pozdrawiam Monika
-
2010/11/19 14:50:33
Monika! Musisz przeczytać! Z tego co się zorientowałam uwielbiasz tego typu książki. A ta wyjątkowo mocno wżyna się w pamięć i pozostawia ślady w sercu. 27 listopada autorka będzie w Poznaniu, bardzo chcę ją zobaczyć "na żywo"
Pozdrawiam
-
szukamzyjepragne
2010/11/19 19:27:59
Coś dla mnie, zanotowałam sobie tytuł.
Pozdrawiam
-
2010/11/20 10:11:06
szukamzyjepragne - dla mnie to książka kilku miesięcy:)
pozdrawiam
-
Gość: mary, *.rev.inds.pl
2010/11/21 20:56:53
niesamowita musi byc. widzialam ją w Emp. cena brrr no ale moze poszukam za jakis czas gdzies na aukcjach :)
rzadko pojawiają sie takie ksiazki. wyd Czarne ma jednak talent do wylawiania takich autorów i takich perełek, w dodatku mądrych.
-
2010/11/22 16:11:53
Mary - ładunek emocjonalny największego kalibru, rozłożyła mnie na łopatki
-
owarinaiyume
2010/12/22 09:36:49
Muszę przeczytać.
(dlatego aż się boję wchodzić na Twojego bloga - za dobre książki czytasz xD i... bardzo dobrze!)

Pozdrawiam serdecznie!^^
-
2011/01/20 20:31:06
Owarinaiyume - trochę późno a nawet bardzo ale gorąco polecam. Zmieniła sporo w moim postrzeganiu wojny jako takiej. Z tej wrażliwszej strony.:)