Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Fatalne jaja". Michaił Bułhakow

Ta mikropowieść zawiera w sobie tak potężny ładunek emocji, mistrzowskiej ironii, totalnego absurdu i bezgranicznej ludzkiej głupoty, że nie sposób się od niej oderwać. I nie jest to wbrew pozorom lekkostrawna pozycja. Chociaż pozostanie lekko w cieniu "Mistrza i Małgorzaty" - brak choćby cienia kota;), pozostaje na długo w pamięci. Spędziła sen nie jednemu krytykowi, wystarczy przytoczyć kilka z wypowiedzi: " jest to pamflet, historia o tym, w jaki sposób dobry pomysł może spowodować rzeczy okropne, jeśli do jego realizacji zabierze się człowiek odważny, ale ciemny i bez wyobraźni" czy ""Fatalne jaja" to koniec drogi twórczej Bułhakowa". Albo pozwoli się na wciągnięcie bez reszty w ten zwariowany świat radzieckiej rzeczywistości albo znienawidzi, porwie książkę i spali.

Rosja po rewolucji. Świat będący karykaturą samego siebie, groźnym, męczącym i bezdusznym potworem, gdzie nawet karaluchy gdzieś przepadły, manifestując w ten sposób swój wrogi stosunek do komunizmu wojennego.*1 Głównym bohaterem jest profesor, Włodzimierz Hippatiewicz Persikow, piędziesięcioośmioletni dyrektor Moskiewskiego Instytutu Zoologii, pewny siebie i swoich zdolności, fenomenalny eurydyta , wybitny znawca zwierząt, w szczególności płazów, które ubóstwiał tak dalece, że ucieczkę własnej żony z tenorem opery zauważył długo po czasie. Życiowo upośledzony i pozbawiony drobinki fantazji. Zapalczywy, wyglądzie typowego naukowca, bezgranicznie oddany własnej pracy i eksperymentom, bez względu na koszty.

I jak to w naturze bywa, przez przypadek wynajduje rodzaj skondensowanego promienia świetlnego o czerwonej barwie. Tenże promień zdolny jest przyspieszyć rozwój zwierząt i obudzić w nich wzmożoną chęć do prokreacji. Ten wspaniały cud optyczny, o którym w błyskawicznym tempie dowiadują sie wszyscy, z najwyższą władzą łącznie, testowany w warunkach laboratoryjnych i tylko na ukochanych żabach, obudzi nadzieje wobec zarazy, która dziesiątkuje radziecki drób. Ma być cudownym lekiem, boskim remedium, po który wyciągają łapy żądni szybkich a skutecznych efektów partyjni towarzysze. Pośpiech jest zawsze złym doradcą a na skutek pomyłki zostają naświetlone jaja tropikalnych gadów z anakondą zieloną na czele.

Mocny tekst, momentami przyciężki i trudny w odbiorze, pełen zabawnych gier słownych, satyrycznych komentarzy i wyrazistych, by nie napisać oczywistych, aluzji do ówczesnej radzieckiej władzy i realiów radzieckiej rzeczywistości. A wątek przedstawiający mechanizmy działania propagandowej prasy to istny majstersztyk.

Warto o nią zahaczyć.

*1 tamże, str. 6


wtorek, 16 listopada 2010, mrsantares

Polecane wpisy