Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Czerwony rower". Antonina Kozłowska

Naprawdę nie wiem, co można jeszcze napisać o tej książce. A napisano sporo, co zdążyłam zarejestrować.  To bardzo "moja" książka. Mój świat z domowymi ciastami, kolejkami w sklepach za papierem toaletowym, dekatyzowanymi dżinsami, jaskrawym różem i seledynowymi gumkami do włosów. Świat rowerowych wypadów, wróżenia z tablic rejestracyjnych - do tej pory łapię się na tej zabawie:) - oklejania zeszytów wycinkami z gazet, nagrywania piosenek z listy przebojów Trójki na czarnego Grundiga i przepisywania piosenek Europe fonetycznie. Świat białych kubków na szkolnej stołówce. Czasy pierwszych "zakazanych owoców". Papierosy w polach, klasowe potańcówki i powroty przed dziesiątą.

Coś niesamowitego. Chylę czoło przed autorką za ten niesamowity wehikuł czasu, z każdą przewróconą kartką, każdym nowym rozdziałem z tytułem piosenki z danego roku, rozczulałam się nad kolorowymi sznurówkami, "czeszkami", radziecką grą z wilkiem zbierającym jajka do koszyka. Plakaty na ścianach, kilka przyjaciółek w piżamach, każda z własnym zeszytem "Złotych myśli", czytająca z wypiekami na twarzy co napisał szkolny przystojniak, w którym większość się podkochiwała, zakreślając jego inicjały w serduszka na ostatnich stronach zeszytów w fioletową kratkę.

Cztery dziewczyny. Jedna klasa. Każda z etykietką. Każda z bolesnymi ranami, ukrywająca blizny głęboko pod kłamstwami i nieszczerym uśmiechem, po kolei próbujące szybko dorosnąć, zaimponować, zaistnieć. Beata to królowa, piękna, wyuzdana i bezkompromisowa sprężyna większości intryg, bezpardonowo sięgająca po najlepsze - czy to chodziło o chłopaków czy pomysły na nudę. Karolina, "ubecka" córka, wrażliwa, zakochana w szkolnym "półbogu" o oczach upadłego anioła, wierna satelita Beaty, powielająca wzorce, odważna tylko w samotności swojego pokoju. Małgosia, przy tuszy, córka badylarza, szczery rozjemca i mocne spoiwo grupy, z kochającą matką i ciepłym domem pachnącym sernikiem własnej roboty. I Aneta, na którą wszyscy mówią Wrona, wysoka, nieładna dziewczyna w okularach, odstająca od grupy jak źle dobrany kawałek układanki, religijna, zalękniona, zmagająca sie z własną seksualnością. Jedno zdarzenie, jeden telefon i nagle czerwony rower stał się symbolem tajemnicy. Sekretem, którym ktoś po dwudziestu latach burzy spokojne i ustatkowane życie przyjaciółek.

Straszna tajemnica nie jest tutaj żadną tajemnicą. Bardzo łatwo znaleźć właściwe rozwiązanie. I dla mnie nie to było powodem pochłoniecia książki w jeden dzień. Plastyczny język, prawdziwy świat nastolatek - emocjonalny, mocny, bolesny i  bezkompromisowy. Taki bardzo mój, bo to moje czasy, muzyka, ciuchy, szkoła. I to jest ogromnym plusem książki. Cudowny i wzruszający powrót do tych trudnych skądinąd czasów.

I ja też, w głębi szafy, w sporym pudełku, trzymam migawki z tamtych lat.


Update

A co tam, wstawiam jeszcze to, nie dla wokalisty broń Boże :)

niedziela, 24 października 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Fausta". Krystyna Kofta

    Zaintrygowała mnie ta chłodna, by nie napisać mroźna, okładka. Nie sposób było ją pominąć. I tytuł, wywołujący dziwne skojarzenia. I nie, nie kojarzy mi się z a

  • "Skąd wieje wiatr". Maja Margasińska

    ... piszę, żeby potwierdzić się choć trochę. Z każdym napisanym słowem JESTEM bardziej. Pojawiłam się w Twoim życiu z nieistnienia, tylko w słowach, czy zatem b

  • "Trzynaście powodów". Jay Asher

    Ja to mam szczęście do debiutów. Tym razem mężczyzna. A przeczytanie tej książki zajęło mi dobę. Skończyłam o czwartej na ranem popijając mocną yerbę, by nie za

Komentarze
2lewastrona
2010/10/24 20:48:03
no wow. popatrz jak się zbiegło. zakochalam się w tej książce i choć sama historia smutna dość to te wszystkie wspomnienia... ech...
pozdrawiam serdecznie :)
-
2010/10/24 20:50:36
Mary - dokładnie... ech... wspomnienia, z tej radości powyciągałam kasety z muzyka z tamtych lat :)))
I wspominam, wspominam, wspominam...
-
2lewastrona
2010/10/24 20:56:34
ja sluchalam dzisiaj Limahl'a i rozplakalam sie. czujesz? :)
-
2010/10/24 21:26:43
Mnie rozczulił Fleetwood Mac, bo nagrywając ten utwór z Trójki poprawiałam kabel i dokładnie wiem, w którym momencie:) niby drobiazg, a co wywołuje to się w głowie nie mieści...
-
2lewastrona
2010/10/24 21:42:49
:) takie szczegóły sprzed tylu lat się pamięta, niesamowite co? :)
-
the_book
2010/10/25 08:46:19
To musi być świetna książka! właśnie jestem po lekturze tekstu Grażyny Plebanek "Dziewczyny z Portofino" i zachwyt mój dotyczył podobnych rzeczy - pamięci czasów dzieciństwa w słodkim - kakaowym PRL -choćby nie wiem jak obrazoburczo to brzmi! A co tam! Pozdrawiam serdecznie :D
-
2010/10/25 15:28:22
Moniko - ja mam "Dziewczyny" w planach, popatrz, co za zbieżność;) kolejny powód do wzruszeń, pozdrawiam również - Kotę głaszczę ;)))