Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Ja, diablica." Katarzyna Berenika Miszczuk

Zaciekawiona byłam strasznie, co też poczytuje pokątnie w pracy młodsza siostra, o czym tak długo rozmawia przez telefon i co tak strasznie przeżywa, nazywając jakąś Wiki chodzącą ślepotą i skończoną idiotką. Zagadnięta z nagła stwierdziła, że ślepiec jest mniej ślepy niż ta frajerka, ma takie cudo, taki chodzący testosteron z sercem na dłoni obok a lata za jakimś rozklapanym ciapciem. No skończona debilka po prostu. Hmm, no tak. Sięgnęłam bo tę książkę i od razu zaskoczyłam - recenzja u Clevery. I poprostu musiałam ją przeczytać.

Istny misz masz. Wszystko, co chodliwe ostatnio i bardzo modne. Anioły i diabły, rajskie piekło i nudnawy eden, targi o duszę i szalone imprezy przy wysokoprocentowych napojach. Seksowne ciuszki, szybkie samochody i nieziemsko ziemskie posiadłości. I to wszystko można stworzyć samemu, pamiętając o tym, żeby owoc miał nie tylko piękny kształt ale zapach, smak i soczystość. Ha, wystarczy tylko zostać diablicą, podpisać cyrograf na 66 lat pracy, zjeść zielone jabłuszko i dostać za przewodnika piekielnie seksownego diabła. Wiktoria vel Wiki własnie dostała swoją szansę. Dlaczego została zamordowana, kto tak naprawdę pociąga sznurkami w tym piekielnym świecie, jaką rolę odegra Piotruś, którym dziewczyna jest zauroczona i co ukrywa nieszczęśliwie zakochany w Wiktorii Beleth odkrywamy powoli, smakując ciekawą wizję zaświatów, spotykając bohaterów historii, galerię przedstawicieli niebios i piekieł, poznajemy układy i mechanizmy rządzące królestwem ciemności. Postać Śmierci też odbiega od innych, a targi o duszę śmiertelników pozbawione są wszelkich zasad. Jak to na wojnie. A Wiki pragnie poznać prawdę o swojej śmierci za wszelką cenę.

Temat diabelsko-anielski eksploatowany ostatnio dość mocno na równi z wampiryzmem, obawiałam się, że schemat będzie gonił schemat a przyjemnie się rozczarowałam. Ciekawa ucieczka od rzeczywistości, przesycona niezłym humorem, lekka i swobodna. I z bólem przyznaję rację siostrze - chociaż bohaterowie nie sa zbytnio wyszykani i charakterystyczni, brakuje jakieś mocniejszej nuty to za diabła nie rozumiem co bohaterka widzi w tym Piotrusiu - zdrobnienie jak najbardziej na miejscu. Ale ja zawsze miałam słabość do złotookich Mrocznych o niepokojącej urodzie.

Książka trafiła w odpowiedni czas, granica między światami cienka i może kluczyk do sekretnych, własnych drzwi nie będzie potrzebny. Swoją drogą kończyłam czytac jadąc tramwajem o numerze wagonu 666, ale żaden mroczny się nie zjawił:)

Może grozić zaczytaniem.


niedziela, 31 października 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Pan Lodowego Ogrodu" Jarosław Grzędowicz

    Nie miała baba kłopotu, to zachciało się czegoś "lekkiego" i ze smaczkiem, co by zbytnio się nie przemęczać, to się napatoczył pan Grzędowicz i baba wpadła jak

  • "Księga cmentarna". Neil Gaiman

    Z tym panem to miałam chyba podobne dzieciństwo.:) Ilekroć sięgam po książki jego autorstwa, zawsze coś nieuchwytnego, zakorzenionego gdzies głęboko, zadrga pod

  • "Niewidoczni akademicy" Terry Pratchett

    Z autorem wiąże się niewytłumaczalna dla mnie zagadka. Cokolwiek ten starszy pan w śmiesznym kapeluszu napisze ja to kupuję. Jestem jego dozgonną fanką mimo, że

Komentarze
izusr
2010/10/31 20:59:33
Nie no, koniecznie muszę ją przeczytać ;)
-
clevera
2010/10/31 21:52:27
Mnie te zdrobnienia trochę irytowały, ale to szczegół przy reszcie powieśći.:)
-
2010/11/01 11:29:12
izusr - koniecznie, to naprawdę niezła rozrywka:)

clevera - po Twojej recenzji po prostu trzeba:)), akurat w tym ptzypadku zdobnienie mi pasowało - taki trochę mydłek;))