Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Cukiernia pod Amorem". Małgorzata Gutowska - Adamczyk

Istniała bowiem stara przepowiednia, którą praprababka Tomasza usłyszała przed wieloma laty od starej Cyganki jako zapłatę za pół bochenka chleba, pęto kiełbasy i garnek mleka. Ta zła wróżba, powtarzana w każdym pokoleniu, budziła jednakie zdumienie: prastary ród Zajezierskich zginie, gdy pan na Zajezierzycach będzie miał dwóch synów o tym samym imieniu.*1

Piękna okładka. Grubość idealna na długą jazdę tramwajem. I wbrew pozorom więcej tu gorzkawego posmaku migdałów niż kandyzowanego cukru. I dzięki Bogu. Pełna jestem podziwu dla autorki za bardzo skrupulatną i pełną smaczków historię Gutowa i jego mieszkańców - nawet jeśli takowe wymyślone zostało. Od zawsze fascynuje mnie linia krwi, drzewa genealogiczne i związane z nimi rodzinne historie, tajemnice, daty, miejsca, zdjęcia o barwie sepii a książki opierające się na rodzinnych drzewach uwielbiam. "Cukiernia pod Amorem" jest tego przykładem.

Apetyczna pozycja. Opowieść snuje sie dwutorowo, w czasach dziewiętnastowiecznych zaborów i nam współczesnych, kiedy przypadkowe odkrycie labiryntu podziemnych korytarzy pod rynkiem w Gutowie wraz z ciałem kobiety, na której palcu widnieje średniowieczny pierścień powoduje zamęt w życiu znanego gutowskiego cukiernika i jego rodziny. I prawdę napisawszy, te akurat części z przyjemnością bym usunęła. Nie porwały mnie, irytowany okrutnie, łapałam sie nawet na przerzucaniu kartek.

Świat rozkwitu i upadku starego rodu Zajezierskich pochłonął mnie natomiest całkowicie. Zawierał w sobie wszystko, co wciągnąć może - kraina dworków i pałaców, wielkie uczucia, zdrady, zakazane namiętności, wspaniały obraz codziennego życia na prowincji, z nieodłącznymi polowaniami, balami, intrygami, podchodami i walką z zaborcą. Nietuzinkowe, mocne postacie, szczególnie Barbara Zajezierska, której syn, Tomasz, rozsierdzał mnie strasznie. Bolesne sekrety, ukrywane głębowo w sercu, bogobojność i religijność przeplatana z gusłami i czarami rodem z prastarych, pogańskich czasów, głęboki patriotyzm i układy z wrogiem, trzymanie się sztywnych zasad i uleganie chwili. Kąpiele raz w tygodniu, podkreślanie granatową farbką żył na dłoniach, by skóra wydawała sie delikatniejsza, nieznajomość własnej seksualności, podtruwania i zamachy. Zwyczajni ludzie i ich pokręcone koleje losu. Niesamowite to były czas  i chociaż piekielnie ciężkie, nieszczęśliwe - notabene mam nadzieję, że chociaż jedno małżeństwo okaże się szczęśliwe, bo jak narazie wszystkie wybrakowane jakieś, obowiązkowe i poukładane na siłę - brakuje dzisiaj tego cudownego oczekiwania na dotyk, tej nadziei, zawoalowanych spojrzeń i ukratkowych gestów, gdzie słowa potrafiły zranić okrutnie lub posłużyły by posiąść, zniewolić i zbudzić namiętność.

Słowa... Posłańcy myśli, kłamliwi zdrajcy, okrutni zabójcy spokoju dusz niewieścich. Wywołują zamęt w sercu, rumieniec na policzkach, przyspieszają oddech. Każą szeptać wyznanie za wyznaniem, ton wyniosły zmieniaja w błagalny, zasnuwają umysł woalem nierealności, wymuszają wiarę w spełnienie marzeń o miłości idealnej*2

Na pewno, mimo że jestem na diecie, zajrzę ponownie do "Cukierni pod Amorem", nie tylko by masochistycznie napawać się zapachem jagodzianek i wypić pyszną kawę, powodem jest zakończenie książki, które obudziło gdzieś w środku mordercę. Takich rzeczy nie powinno się robić.

*1 tamże, str 18

*2 tamże, str 264


sobota, 30 października 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Chata". William P. Young

    Ciężko pisać o tej książce. Naprawdę. Sięgnęłam po nią z czystej ciekawości co takiego zawiera w sobie, jaką treść, jakie przesłanie, że rok w rok stanowi ewene

  • "Fioletowy hibiskus". Chimamanda Ngozi Adichie

    W końcu wiem, jak się nazywam, apogeum znika za horyzontem, wracam. Ciężko pisać o czymś, co przez krótki acz bardzo intensywny czas miało się za ścianą. Nie w

  • "Prawdziwa historia Melody Browne." Lisa Jewell

    Słodszej okładki nie znalazłam. Od jakiegoś czasu zimno i potrzebowałam jakiegoś landrynkowego światka. Takiej literackiej słodyczy, wszyscy w gruncie szczęśliw

Komentarze
2010/10/31 20:05:29
Co to za zakończenie budzące mordercze instynkty? :)
-
2010/10/31 20:20:00
bsmietanka - ja rozumiem, że to pierwszy tom z trzech ale przerwanie akcji w takim momencie, ni w pięć ni w dziesięć, strasznie mnie rozsierdziło. ;)
Pomyślałam nawet o zakończeniu literackiej przygody z tą panią, ale zapach jagodzianek zbyt mocny:))