Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Fioletowy hibiskus". Chimamanda Ngozi Adichie

W końcu wiem, jak się nazywam, apogeum znika za horyzontem, wracam.

Ciężko pisać o czymś, co przez krótki acz bardzo intensywny czas miało się za ścianą. Nie w tak dramatyczny, okrutny sposób, bardziej psychiczna niż fizyczna przemoc, bardziej słyszana niż widziana. Niestety. W imię zasad, własnych lecz nadanych przez Boga można poświęcić rodzinę. I nie ma tutaj zbytniej przesady.

Bohaterką powieści jest pietnastoletnia Kambili, córka zamożnego fabrykanta, gorliwego katolika i filantropa. Hojny darczyńca, laureat nagrody Amnesty World za wkład w obronę praw człowieka w Nigerii za czasów militarnej dyktatury, stawiany za wzór przez społeczność, odważny wydawca gazety bez strachu publikujący artykuły ukazujące prawdziwe oblicze władzy. Jak kogoś takiego nie podziwiać mimo pogardy i nienawiści, jaką ojciec darzy tradycję rdzennych Nigeryjczyków, skreślając własnego rodziciela? Nie kochać mocno, głęboko, prawie iracjonalnie chociaż w domu dzierży władzę absolutną, nasyconą do granic purytańską religijnością? Który z miłością wypisuje każdego dnia ścisły i bardzo surowy plan zajęć, którego należy przestrzegać? Wspólne, długie modlitwy, wspólne posiłki, celebrowane w ciszy i skupieniu, wspólne uczestnictwo we mszy. Nie przyjmować z pokorą kar cielesnych, czy to bicia czy polewania wrzątkiem, skoro ojciec również cierpi, ale karze dla dobra i w imię Chrystusa?

Być najlepszym we wszystkim i dziękować ojcu, bo dzięki niemu, i Bogu, Kambili i jej brat Jaja mają o wiele więcej niż inni, zatem oczekuje się od nich o wiele więcej. Oczekuje doskonałości. I dąży się do niej ze wszystkich sił, z całego serca, każdego dnia, chociaż w głębi duszy rośnie cień niepewności, że coś jest nie tak, jak być powinno, tym bardziej gdy poznało się pełen śmiechu, śpiewu i zwyczajnego szczęścia dom ubogiej ciotki. Tylko ten paralizujący strach wrósł głęboko i nie pozwala na jawny sprzeciw.

Mocna pozycja. Wszystko powinno wywołać przeogromne emocje, szarpnąć wnętrznościami, zszokować, poruszyć. I tak było. Ale tak płytko, nie do końca potrafiłam wczuć się w klimat skądinąd niesamowicie nakreślonego sydromu kata i ofiary. To bardzo wyrazisty motyw w książce. Razi natomiast zbyt mocny i schematyczny kontrast między domem ojca Kambili, pustym, zimnym i twardym jak jego marmurowe posadzki a wesołą, biedną chaotycznością domu ciotki Ifeomy. I liczne wypowiedzi czy słowne wstawki w igbo, pozostawione w sferze domysłów.

Sama Nigeria przepływa gdzieś w tle, w niestabilnej sytuacji politycznej, reżimie wojskowym, cenzurze i politycznych mordach. Przesycona zapachem pomarańczy,hibiskusa i akacji, w tradycyjnych potrawach, lepkich owocach, prażącym słońcu i jarmarcznym zgiełku. Ciągłą walką o przetrwanie, ciągłą walką o godność i wolność słowa, codziennymi utarczkami z brakiem wody, prądu i benzyny. Z oszałamiającymi barwami i dziwnymi rytuałami. Świat kompletnie mi nieznany a pociągający.

Możliwe, że postawiłam poprzeczkę zbyt wysoko, albo znana mi rzeczywistość była bardziej porażająca ale debiutancką powieść Nigeryjki znać należy.



poniedziałek, 18 października 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Chata". William P. Young

    Ciężko pisać o tej książce. Naprawdę. Sięgnęłam po nią z czystej ciekawości co takiego zawiera w sobie, jaką treść, jakie przesłanie, że rok w rok stanowi ewene

  • "Cukiernia pod Amorem". Małgorzata Gutowska - Adamczyk

    Istniała bowiem stara przepowiednia, którą praprababka Tomasza usłyszała przed wieloma laty od starej Cyganki jako zapłatę za pół bochenka chleba, pęto kiełbasy

  • "Prawdziwa historia Melody Browne." Lisa Jewell

    Słodszej okładki nie znalazłam. Od jakiegoś czasu zimno i potrzebowałam jakiegoś landrynkowego światka. Takiej literackiej słodyczy, wszyscy w gruncie szczęśliw

Komentarze
the_book
2010/10/20 21:40:22
Mam tę książkę w mojej bibliotece. Teraz muszę ją przeczytać! Wiedziałam, że to będzie dobra rzecz po "okładkowych" słowach Coetzee. Ty mnie tylko utwardziłeś w przekonaniu, że bardzo, ale to bardzo chcę ten tekst przeczytać. Pozdrawiam:)
-
2010/10/20 22:54:37
Moniko - przeczytaj, przeczytaj, bardzo jestem ciekawa, jak ja odbierzesz - albo ja jestem za nieczuła;)
-
2010/11/01 15:30:44
Jak na debiut - dobra. Ja nie umiałam całkowicie przejąć punktu widzenia głównej bohaterki. Przedstawiony temat nie był łatwy, bo i trudny dom, ale za oknami też działo się źle i ten zły człowiek chciał ratować świat.
-
2010/11/01 21:25:45
Nutta - ja nie potrafię ba, nawet nie chcę spróbować zrozumieć postawy ojca bohaterki - ta bierność, całkowite poddanie dzieci i te słowa o miłości przy dźwięku bata - coś strasznego