Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Fausta". Krystyna Kofta

Zaintrygowała mnie ta chłodna, by nie napisać mroźna, okładka. Nie sposób było ją pominąć. I tytuł, wywołujący dziwne skojarzenia. I nie, nie kojarzy mi się z azjatyckimi horrorami, czy innymi popłyczynami po nich, gdzie długowłose dziewczynki o potwornych twarzach do znudzenia wynurzają się z wszelakich zbiorników, nie tylko wodnych. I mordują.

To moje dziewicze spotkanie z twórczością Krystyny Kofty i to bardzo mocne spotkanie. Dostałam po głowie.

To powieść o kobietach. O sile kobiecej przyjaźni. O życiowych wyborach, spokojnym szaleństwie i konsekwecji nawarzonego piwa. O istocie pisarstwa, naruszaniu tabu, granicach wyobraźni i emocjach. Szatańskim erotyźmie i wybujałym temperamencie. Choroba, śmierć, sens życia, wojenne traumy. I czas, jego przemijanie i wpływ na ludzkie życie. Wszysko podane w szybkim, momentami reporterskim tempie, lekko pisane a bogate w treść.

Fausta, zamrożona dziewczynka po czterdziestce, dwójka dzieci, mąż starszy od niej o lat czterdzieści. Wywiódł ją z domu rozpasanej i zapijaczonej matki w wieku lat czternastu, posłał na dwa lata do szkoły klasztornej by wychować sobie świętą małżonkę dziewicę. Jak Pigmalion, ten stary książę Filip, dobroczyńca z bajki pornograficznej*1 przez lata kształtował i pielęgnował w Fauście córeczkę, obdarowywał kosztownościami, zabierał w egzotyczne światy, ulegał wszelkim kaprysom w zamian wymagając posłuszeństwa w łożu, religijności, spełniania wszystkich zachcianek. Zawsze do usług, wspaniała gospodyni, dobra matka, luksusowa, wytworna i piękna kobieta w ubraniach z najwyższych półek. On, utytułowany, polityczny kameleon, dobrze usytuowany bez względu na ustrój, kochający Boga, pieniądze i Faustę.

Tym bardzo specyficznym, małżeństwem z trzydziestoletnim stazem, zaczyna interesować się Bogna, kobieta wyrwana z białych rąk śmierci, szczęśliwa żona i pisarka. Te dwie kobiety zbliża choroba. Bogna wygrywa walkę, mąż Fausty powoli dogorywa. A Fausta czeka na ten dzień jak na zbawienie, od lat kompletując garderobę na nowy początek, namnaża majatek i czeka. Cierpliwie. Na odzyskanie wolności i poczucie, ze wkońcu żyje na własny rachunek. Dwadzieścia lat starsza od Fausty Bogna, zaintrygowana piekną kobietą uczyniła z niej bohaterkę swojej powieści, próbuje odkryć prawdę o swojej bohaterce, wie, że przyjaciółka kłamie, zataja pewne fakty, zaczyna nagrywać rozmowy, bawi się w detektywa, odwiedza ludzi związanych z przeszłością Fausty. Próbuje zrozumieć chorobliwy wręcz pęd Fausty za młodością, zgłębić "paktowanie" z chirurgią plastyczną, zaawansowaną kosmetologią, całkowitym oddaniu Fausty w ręce tajemniczej doktor Mefisty.

Mocna książka, przebogata w metafory, aluzje, niedopowiedzenia. Wymagająca literackiego obeznania, nawiązująca do wspaniałych wzorców, wnikliwa. Dojrzała i "syta". Trochę się, przyznam szczerze, pobiczowałam za niektóre odniesienia. Że nie skojarzyłam za pierwszym razem, nie zrozumiałam do końca. Kto szuka pozycji łatwej i przyjemnej, pomylił półki.

Po kolejne książki pani Krystyny sięgnę na pewno.

*1 tamże, str. 154

piątek, 01 października 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Czerwony rower". Antonina Kozłowska

    Naprawdę nie wiem, co można jeszcze napisać o tej książce. A napisano sporo, co zdążyłam zarejestrować. To bardzo "moja" książka. Mój świat z domowymi ciastami,

  • "Skąd wieje wiatr". Maja Margasińska

    ... piszę, żeby potwierdzić się choć trochę. Z każdym napisanym słowem JESTEM bardziej. Pojawiłam się w Twoim życiu z nieistnienia, tylko w słowach, czy zatem b

  • "Trzynaście powodów". Jay Asher

    Ja to mam szczęście do debiutów. Tym razem mężczyzna. A przeczytanie tej książki zajęło mi dobę. Skończyłam o czwartej na ranem popijając mocną yerbę, by nie za