Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Podtrzymywanie światła". Jeanette Winterson

Ja przyszłam na świat pod kątem i tak też zawsze żyłam*1

Piękna książka. Magiczna, chociaż magii tam żadnej. Prawdziwa radość i lekkość czytania. Szkatułkowe, z pozoru zwyczajne a pełne cudownej, pięknej zwiewności opowieści. I to one stanowią pulsującą gdzieś głęboko podstawę toczącej się w książce historii. Właściwie mogłabym zapełnić recenzję samymi cytatami, które to barbarzyńsko i bez żadnych skrupułów ołóweczkiem - miękkim! - zakreślałam bezwstydnie.

Silver, bohaterka powieści, to nie znająca ojca, dziesięcioletnia dziewczynka, która razem z matką, wyrzuconą poza margines miasteczka, zamieszkuje w osadzonym ukośnie na stromiźnie domu. Wszystkie meble są solidnie przymocowane do podłogi, zakazane są potrawy, które nie trzymają się talerza a żeby wyjść na zewnątrz, trzeba założyć specjalną uprząż. Kiedy matka ginie, dziewczynką i jej psem nie ma się kto zająć a ona sama nie dokąd pójść. W końcu przygarnia ich ślepy latarnik. Silver zamieszkuje pogrążoną w ciemności latarnię na Przylądku Gniewu, poleruje mosiężne przyrządy i dogląda światła, by ognik błyskał co cztery sekundy. Ale podtrzymywanie światła to nie tylko doglądanie latarnii, to przede wszystkim snucie opowieści. Pew opowiada dziewczynce o swoich przodkach, którzy z dziada pradziada byli latarnikami i doglądali jasności.

- Opowieści. Musisz sie nauczyć opowieści. Tych, które ja znam, i tych, których nie znam.

- Jak mogę się uczyć tych, których nie znasz?

- Sama je sobie opowiadaj.*2

Te opowieści przenikają się wzajemnie, uzupełniają, otwierają po kolei ukazując w swoim wnętrzu następne, równie piękne i śmiałe. I mała Silver pochłania je, przeobraża, zakotwicza we własnej wyobraźni. I uczy się trudnej sztuki ich opowiadania.

Wypływałam moją niebieską łódką na morze i zbierałam opowieści niczym kawałki drewna wyrzucone przez fale. Za każdym razem, gdy coś znalazłam - skrzynię, mewę, list w butelce, zdechłego rekina pływającego do góry brzuchem, podziobanego i wypatroszonego, parę spodni, pudło sardynek w puszce, Pew domagał się opowieści i wtedy musiałam jek szukać, albo ją wymyślać, gdy tak razem przeczekiwaliśmy gruchotane przez morze noce wypełnione zimowymi szkwałami. Skrzynia! Tratwa dla Pigmeja żeglującego do Ameryki. Mewa! Księżniczka uwięziona w ciele ptaka. List w butelce. Moja przyszłość. Spodnie. Własność mojego ojca. Sardynki w puszce. Zjedliśmy je. Rekin. A w nim zmętniała od krwi moneta. Omen czegoś niespodziewanego. Zakopony skarb zawsze gdzieś tam jest.*3

 

Bo opowieści są nie tylko światłem w ciemności, to one je podtrzymują.

Książka przepełniona tajemnicami, sekretnymi znakami, nasycona alegoriami. Cudowna forma, subtelny, ulotny język. Tą książkę, jak to ktoś powiedział należy objąć emocjami, nie intelektem, powoli smakować kolejne zdania. Rozkoszowałam się nią długo.

Opowiedz mi jakąś historię, Pew.

jaką historię, dziecko?

Coś ze szczęśliwym zakończeniem.

Nigdzie na świecie nie ma czegoś takiego.

Jak szczęśliwe zakończenie?

Jak zakończenie.*4


*1 tamże, str 14

*2 tamże, str 46

*3 tamże, str 98

*4 tamże, str 55

wtorek, 17 sierpnia 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Czerwony rower". Antonina Kozłowska

    Naprawdę nie wiem, co można jeszcze napisać o tej książce. A napisano sporo, co zdążyłam zarejestrować. To bardzo "moja" książka. Mój świat z domowymi ciastami,

  • "Fausta". Krystyna Kofta

    Zaintrygowała mnie ta chłodna, by nie napisać mroźna, okładka. Nie sposób było ją pominąć. I tytuł, wywołujący dziwne skojarzenia. I nie, nie kojarzy mi się z a

  • "Skąd wieje wiatr". Maja Margasińska

    ... piszę, żeby potwierdzić się choć trochę. Z każdym napisanym słowem JESTEM bardziej. Pojawiłam się w Twoim życiu z nieistnienia, tylko w słowach, czy zatem b

Komentarze
imantra
2010/08/18 12:24:09
Piękna recenzja. Bo magiczne historie bywają najpiękniejszymi, nawet jak nie zawierają w sobie nawet odrobiny magii. Dziękuję, na pewno wpisze na liste książek do przeczytania.
-
2010/08/19 09:19:45
Imantra - cała twórczość Winterson ociera się o magię. Polecam bardzo "Zapisane na ciele" lub "Płeć wiśni". Piękny styl pisania i spora zasługa tłumacza :) Jeszcze do jej powieści wrócę, bo zawsze coś innego się odkryję
-
2lewastrona
2010/08/21 14:44:37
oo tak, ulubiona moja ksiazka Winterson :) dawno juz bardzo ją czytałam... dzieki za przypomnienie
-
2010/08/23 07:55:02
Mary - ależ bardzo proszę:)), piękna książka, trafiła w czas;)
-
lilybeth
2010/09/07 10:12:17
Heh, to mnie zaciekawiłaś. Czytałam dopiero co "Dom na krańcu czasu" tej autorki, książkę dla młodzieży, i bardzo mi nie przypadła do gustu, za mało tam właśnie było liryki, za dużo akcji. Nawiasem mówiąc, bohaterką też była mała dziewczynka imieniem Silver... Sądząc po Twojej recenzji, to zupełnie inny rodzaj opowieści, bardziej subtelny i magiczny, więc chyba dam jeszcze pani Winterson szansę.
-
2010/09/07 14:35:23
Lilybeth - a popatrz, tej książki nie znam - ja polubiłam Winterson po przeczytaniu "Płeć wiśni" - też bardzo magiczna książka, wręcz bajkowa