Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Wieczór". Susan Minot

- Miałeś taką minę, jakby ci nikt nie był potrzebny do szczęścia.
- Właśnie tacy najbardziej potrzebują innych - odparł - Nie wiedziałaś o tym?
- Teraz wiem. Kiedy już jest za późno.
- Na naukę nigdy nie jest za późno.
- Pewnie masz rację - westchnęła - Ale może być już za późno, żeby to jeszcze w życiu wykorzystać.

 

Upalny początek letniego weekendu 1954 roku w Main. Niemiłosiernie niewygodna żółta walizka bez jednego kółka. Upuszczona na ziemię torebka. Młoda Ann Grand przyjechała na ślub swojej przyjaciółki, stanąć u jej boku w zielonej sukience druhny i cieszyć się jej szczęściem. Na dworcu czekają na nią jej przyjaciele aby zabrać ją na wyspę. Towarzyszy im tajemniczy i nieznany Ann mężczyzna. Dziewczyna nie wie jeszcze, że dziwne, niewytłumaczalne, wspaniałe uczucie, jakie doznała na jego widok, wpłynie na jej przyszłe życie, na jej przyszłe wybory, decyzje, jak mocno oplecie jej serce, nie pozostawiając miejsca na cokolwiek innego.

Sześćdziesięciopięcioletnia Ann, powalona śmiertelną chorobą, wraca pamięcią do tamtych kilku gorących dni lata, kiedy po raz pierwszy poczuła siłę miłości, tej jedynej, ostatecznej, niepowtarzalnej a jednocześnie tragicznie wręcz krótkiej i naznaczonej śmiercią. Harris Arden, młody lekarz o tureckich korzeniach, który powrócił z Korei i cudownie grający na saksofonie zawładnął sercem i umysłem Ann, to z nim przeżyła namiętne chwile, prawie bez słów, łapczywe i zachłanne. I te kilka słów mglistego wieczoru, które sprawiły, że wszystko się zmieniło, nic nie było już takie jak przedtem, czyste, doskonałe, jedyne.

To z Harrisem umierająca Ann prowadzi specyficzne rozmowy, pełne czułości, tajemnicze, które mimo prostoty słów zawierają w sobie esencję tego co ich połączyło. Wspomnienia mieszają się z kolejnymi etapami życia Ann, podróżami, małżeństwami, z dziećmi, kolejnymi domami, w których żyła, sukniami, pielęgniarkami, zdradami, śpiewem. Wszystko na granicy majaczeń, halucynacji, istna szalona mieszanka wzmocniona zastrzykami z morfiną.

Dziwna książka. Specyficzna. Narracja piękna, chwilami reporterska, poszatkowana, strzelająca jak z broni szczątkami wspomnień, snów, koszmarów, jednowyrazowych, mocnych. Impresjonistyczna. Pełna subtelności. Choć momentami monotonna i denerwująca, szczególnie bardzo długie zdania, będące jakby dialogiem kilku osób, na przestrzeni kilku lat. Prostota słów, prawdy oczywiste podane w pięknej formie, nie ocierające się o "poezję menstruacyjną" - tak to określiła moja połowa. Mądra w nienachalny i "niełopatologiczny" sposób tylko... dlaczego taka zimna, wręcz kliniczna? Przynajmniej dla mnie. Nie potrafiłam w sobie wzbudzić choćby odrobiny uczucia dla bohaterów. Ale dla kunsztu autorki padam na kolana.

Filmu na jej podstawie jeszcze nie dane mi było obejrzeć. A obsada niesamowita.

piątek, 02 lipca 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Chata". William P. Young

    Ciężko pisać o tej książce. Naprawdę. Sięgnęłam po nią z czystej ciekawości co takiego zawiera w sobie, jaką treść, jakie przesłanie, że rok w rok stanowi ewene

  • "Cukiernia pod Amorem". Małgorzata Gutowska - Adamczyk

    Istniała bowiem stara przepowiednia, którą praprababka Tomasza usłyszała przed wieloma laty od starej Cyganki jako zapłatę za pół bochenka chleba, pęto kiełbasy

  • "Fioletowy hibiskus". Chimamanda Ngozi Adichie

    W końcu wiem, jak się nazywam, apogeum znika za horyzontem, wracam. Ciężko pisać o czymś, co przez krótki acz bardzo intensywny czas miało się za ścianą. Nie w

Komentarze
2lewastrona
2010/07/07 21:34:21
film kiedyś mialam obejrzec bo lecial nawet w tv, niestety zasnelam :) bynajmniej nie dlatego że był nudny, - ze zmęczenia raczej. natomiast ksiązkę kiedyś nabyłam za całe 5 zł , co prawda nie siegnelam jeszcze bo mimo iż streszczenie na okładce mnie zachęciło, to jakoś napotkane przez mnie do tej pory recenzje nie są zbyt dobre. Twoja chyba jako jedyna jest na +. A to mnie przekonuje :)
-
2010/07/08 08:23:19
Mnie też skusiła cena :)) Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz Mary, to bardzo zimna książka