Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"W 80 dni dookoła świata". Michael Palin

 

Człowiek ze wszystkimi klepkami w głowie nie powinien spędzać swego żywota na skakaniu z parowca na pociąg i z pociągu na parowiec pod głupim pretekstem, że chodzi o podróż dookoła świata w osiemdziesiąt dni.1

Uwielbiam czytać o podróżach. O ludziach, ogólnie pojętej egzotycznej kulturze, dla mnie obcej, świętych miejscach, swoistej, regionalnej magii. O miejscach, gdzie prawdopodobnie moja noga nie postanie. Chociaż nigdy nic nie wiadomo...

A tego autora nie ma sensu przedstawiać, bo każdy chcąc nie chcąc go zna. I nie jest to zarzut. Znając go tylko z Monty Pythota i kilku programów podróżniczych odkryłam wspaniałego człowieka, który z niesamowitą pasją i typowo angielskim humorem ściga czas, pokonuje przeciwności, poznaje coróż nowych ludzi, przy okazji próbując co nie co zobaczyć, dotknąć, powąchać czy spróbować, co nie zawsze kończy się dobrze.

Palin, jesienią 1988 roku, uzbrojony w nadmuchiwany globus, kilka rzeczy osobistych, Obieżyświatów ( do filmowania i tym podobnych rzeczy), z trudem zdobyte wizy i buty do biegania, nafaszerowany szczepionkami postanawia wyruszyć z pod Klubu Reforma w Londynie. aby opłynąć świat w 80 dni, idąc drogą podjętą przez fikcyjną postać Phileasa Fogga z powieści Juliusza Verne'a 115 lat wcześniej. Ambitny to plan, wykorzystujący jedynie takie formy transportu, jakie były dostępne w XIX wieku, jeżeli to tylko będzie możliwe. Czyli żadnego przemieszczania się liniami lotniczymi, chociaż okrążenie świata samolotem zajmuje teraz około 36 godzin.

Podczas tej podróży Palin osiem dni spędził czekając na odprawy celne, przekroczył siedemnaście granic, spał w przeszło trzydziestu łóżkach, dwadzieścia cztery razy przesuwał zegarek.

Podróżował Orient Expressem, wszelkiej maści statkami, psim zaprzęgiem, rikszami, autobusami, balonem, przez chwilę jechał obok piramid na wielbłądzie imieniem Michael oraz rolls-royce'cem podstawionym przez pomyłkę. Poznał Wenecję od "tylnej" strony płynąc na śmieciarce, w Madrasie kupił orzeszki zawinięte w kartkę z "Alicji w Krainie Czarów", został zaatakowany przez papugę w Honkongu, przeskoki kulinarne prawie wykończyły Palina zdrowotnie - np. danie z węża - nie wspominając o sztormach, trudnościach z transportem, spóźnieniach, problemach na granicach, barierach językowych. W pewnym momencie autor sam stwierdza, że " Fogg nie tylko mnie wyprzedzał ale też najwyraźniej  znacznie lepiej się bawił"2. Doświadcza również tzw. sydromu psychologicznego Morza Sargassowego.

Palin próbuje sprostać niezliczonym wyzwaniom, ciągle ściga się z czasem, wykazując niesamowitą pomysłowość i dowcip. Ubolewa nad postępem technicznym - sekstansy odeszły w przeszłość, teraz położenie określają satelity, nawet postawienie żagla staje się ogromnym wydarzeniem.

Książka jest wspaniałym dodatkiem do filmów zrealizowanych podczas tej wyprawy. Mnóstwo w niej niezwykłych ciekawostek, niesamowitych zdarzeń i czarującego dowcipu.

Mnie najbardziej urzekła książkowa mania Michaela Palina. Bardzo dużo czytał podczas tych 80 dni i to nie były tuzinkowe pozycje.

Po prostu ciekawe i niepowtarzalne widzenie świata w pigułce, czysta radość z podróżowania, jaką dają proste przyjemności, codzienność zwykłych ludzi z różnorodnych krajów, mnóstwo perełek sytuacyjnych - golenie przez niewidomego cyrulika na ulicy Bombaju czy próba wystawienia "Makbeta" na Pacyfiku. Książka opatrzona licznymi zdjęciami.

Pasjonujący człowiek, pasjonująca powieść.

 

1 tamże, str.113, oraz gdzieś w powieści J. Verne'a :)

2 tamże, str. 66

poniedziałek, 12 lipca 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Czerwony rower". Antonina Kozłowska

    Naprawdę nie wiem, co można jeszcze napisać o tej książce. A napisano sporo, co zdążyłam zarejestrować. To bardzo "moja" książka. Mój świat z domowymi ciastami,

  • "Fausta". Krystyna Kofta

    Zaintrygowała mnie ta chłodna, by nie napisać mroźna, okładka. Nie sposób było ją pominąć. I tytuł, wywołujący dziwne skojarzenia. I nie, nie kojarzy mi się z a

  • "Skąd wieje wiatr". Maja Margasińska

    ... piszę, żeby potwierdzić się choć trochę. Z każdym napisanym słowem JESTEM bardziej. Pojawiłam się w Twoim życiu z nieistnienia, tylko w słowach, czy zatem b

Komentarze
2010/07/13 18:24:57
Jeżeli masz ochotę, zapraszam do udziału w wakacyjnym łańcuszku:)
-
2010/07/13 18:53:41
Bardzo dziękuję :)
Pomyślę wieczorem głębokim...
-
Gość: mary, *.rev.inds.pl
2010/07/13 19:10:23
mam mam!!! a Ty juz po lekturze. Ja jeszcze nie, ale polecam tez Palina "Himalaje"
-
2010/07/13 20:11:56
Mary - zobaczyłam u Ciebie i mnie pokusiło :)
-
2010/07/13 20:27:01
Dzisiaj widziałam ją w księgarni, ale się powstrzymałam, bo tyle zakupionych stoi na półkach i jeszcze te z biblioteki,które mają pierwszeństwo.
Jestem ciekawa, co autor czytał.
-
2010/07/14 08:25:10
Nutto - Kingsley Amis, Graham Greene, Ruth Prawer Jhabvala czy Joyce Cary. Więcej nie pamiętam.:) Większość autorów nie została przetłumaczona na język polski i była mi nieznana, niestety.
-
Gość: mary, *.rev.inds.pl
2010/07/14 19:22:01
ooooooo
kusicielka jestem :D
-
2010/07/14 19:51:19
Na to wygląda, Ty niedobra :)))