Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Obca". Diana Gabaldon

Na widok okładki i przeczytawszy opis z tyłu moja połowa stwierdziła - To się będzie na niewiasta chędożyć na prawo i lewo. I jest w tym trochę prawdy. Zresztą, która kobieta nie uległaby młodemu, wysokiemu Szkotowi o niepokojącej urodzie, miedzianozłotych włosach i błękitnych oczach? Ale po kolei.

Claire Randall, pielęgniarka w brytyjskim wojsku, po długiej separacji wywołanej drugą wojną światową, spędza wraz z mężem kolejny miesiąc miodowy w Szkocji. Frank łączy przyjemność z badaniem własnego drzewa genealogicznego, sięgającego XVIII wieku, razem włóczą się po malowniczych terenach i poznają siebie na nowo. Podczas jednej z wycieczek trafiają na kamienny krąg na wzgórzu. Claire, zaintrygowana pewną tajemniczą rośliną wraca na Craing na Dun, przekracza krąg i zostaje przeniesiona w czasie do roku 1743. Jak bardzo niebezpieczne to czasy przekonuje się prawie natychmiast. Uratowana z rąk brutalnego kapitana angielskich dragonów, notabene odległego przodka jej męża, przez szkocki klan MacKenzich, próbuje odnaleźć się w tym niezrozumiałym dla niej świecie, pełnym zdrad, spisków, przesądów i wojen klanowych. Wykorzystując swoje pielęgniarskie zdolności zyskuje w oczach szkockich górali i poznaje Jamiego Frasera, wyjętego spod prawa młodego Szkota, który powoli zawładnie jej sercem i zmysłami. Mimo rodzącej się silnej, namiętnej więzi między sobą a Jamiem, Claire cały czas jest zdeterminowana by powrócić do kręgu i męża. Prowadzi to do wielu zaskakujących, momentami dość brutalnych zdarzeń, pragnienia nie śpią i w głowie Claire rodzi się dylemat - powrót do męża czy silne ramiona młodego Szkota.

Nie potrafię sklasyfikować tej powieści. Romans z elementami powieści łotrzykowsko - historycznej z domieszką czarów i fantastyki? Wszystkiego w niej po trochu, podane w bardzo wciągającej formie. Można zarwać noc, naprawdę.

Autorka dobrze przygotowała historyczne tło powieści, postacie głównych bohaterów pełnokrwiste, wielowymiarowe, dialogi prowadzone żywym, barwnym językiem podszytym lekką ironią, bawi niesamowity humor sytuacyjny. Brutalność  osiemnastowieczna, połączona z bardzo drobiazgowym i skrupulatnym opisem zwyczajów panujących w klanowej szkockiej społeczności, od ubrań po legendy i zabobony,dało mocną i intrygującą mieszankę.

Mogłabym sie przyczepić do kilku nieścisłości, wszechobecnej przytłaczającej męskiej fizyczności ;), budząca we mnie nieodparte skojarzenia z "Rob Royem" czy obrazami z "Walecznego serca" ale ja tak mam. Irytowała mnie momentami dziwna przypadłość Claire to wpadania w seksualne tarapaty ale jej próby poradzenia sobie w tym jakże obcym świecie podane są w bardzo wiarygodny sposób a romans nie ociera się o kicz. Na szczęście. Idealna na zimę :)- mroźne wieczory a tu taka ognista namiętność - dobrze napisana powieść. I powstaje oczywiście ekranizacja. A może już powstała? Rachel Weisz jako Claire? Jamie z twarzą Gerarda Butlera?

piątek, 04 czerwca 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Chata". William P. Young

    Ciężko pisać o tej książce. Naprawdę. Sięgnęłam po nią z czystej ciekawości co takiego zawiera w sobie, jaką treść, jakie przesłanie, że rok w rok stanowi ewene

  • "Cukiernia pod Amorem". Małgorzata Gutowska - Adamczyk

    Istniała bowiem stara przepowiednia, którą praprababka Tomasza usłyszała przed wieloma laty od starej Cyganki jako zapłatę za pół bochenka chleba, pęto kiełbasy

  • "Fioletowy hibiskus". Chimamanda Ngozi Adichie

    W końcu wiem, jak się nazywam, apogeum znika za horyzontem, wracam. Ciężko pisać o czymś, co przez krótki acz bardzo intensywny czas miało się za ścianą. Nie w

Komentarze
ysabellmoebius
2010/06/05 14:14:57
No nie wiem, nie wiem... Nie lubię niebieskookich blondynów... :)

A na poważnie, to brzmi ciekawie i zaraz sobie zapisze w kajeciku.

Co prawda nigdy nie miałam nabożeństwa do Szkocji i Szkotów, a te Rob Roye i Bravehearty nigdy mnie nie ciągnęły, ale za to bardzo lubię tego typu książki historyczne, które w naturalny sposób skupiają się na różnicach w obyczajowości. A i dobry romans nie jest zły, chociaż ten blondyn...? No nie wiem. :)
-
2010/06/05 18:36:51
Ysabellmoebius - gwoli ścisłości - on jest rudy:) jak prawdziwy, rasowy Szkot,
mam nadzieję, że się Tobie spodoba, mnie wciągnęła
Pozdrawiam
-
Gość: mary, *.rev.inds.pl
2010/06/06 14:00:47
Ta Gabaldon mnie intryguje od jakiegos czasu, nie czytałam jeszcze nic, ale takie klimaty uwielbiam, no ... tyllko rudych i blondynów juz jakos mniej ;)))
-
2010/06/07 08:05:29
Mary- polubiłam bohaterów Gabaldon - blondynów czy rudych :) - z czystym sumieniem polecam