Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Szczęściara". Alice Sebold

Ktoś, kto przeżył potworność gwałtu, wie, jak ciężką kotwicą potrafi być w dalszym życiu, ktoś kto ma odwagę o tym mówić, pisać, bez uciekania się w tanią sensację, godny jest podziwu. To bardzo destrukcyjne zdarzenie, wpływające na życie nie tylko pokrzywdzonej ale wszystkich bliskich, rodziny, znajomych, piętnujące do końca życia etykietką - ofiara.

"Szczęściara" to swoista, ekshibicjonistyczna książka - autoterapia Sebold, zgwałconej w wieku osiemnastu lat w drodze do campusu studenckiego.

"W tunelu, gdzie zostałam zgwałcona - w tunelu służącym dawniej jako podziemne wejście do amfiteatru, z którego aktorzy wyłaniali się spod ziemi pośród widowni - zamordowano kiedyś i poćwiartowano dziewczynę. Historię tę opowiedzieli mi policjanci, zapewniając, że w porównaniu z tamtą ofiarą miałam szczęście"*1

Gwałt, koszmar i szczęście. Autorka rozpoczyna mocnym uderzeniem, opisuje ze szczegółami, bez upiększeń piekło, jakie przeżyła. O brutalnej utracie niewinności, bólu, koszmarach i utracie równowagi psychicznej. O horrorze powtórnej konfrontacji z gwałcicielem na sali sądowej, bezsilności wobec prawa, dającego większe szanse napastnikowi. Opisuje nieudolne próby szukania otępienia w narkotykach i ucieczkach w alkohol, o bezpowrotnej utracie bezpieczeństwa. O destrukcyjnych skutkach i nie udanych próbach powrotu  normalnego, spokojnego życia, prawdziwej miłości i przede wszystkim spokoju. Dramat, jaki przeżyła autorka zmienił zycie całej jej rodziny, wpłynął, momentami tragicznie, na los jej bliskich znajomych.

Sebold potrzebowała aż 10 lat by uciszyc demony, jakie tamtego feralnego wieczoru opanowały jej umysł. Trudny temat, patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń, ogromny akt odwagi. Takie zdarzenia na zawsze zmieniaja człowieka, zmieniaja jego poglądy, jego funkcjonowanie w świecie. Nawet przy dobrej terapii pozostają rany w psychice i nagłe remoniscencje, w najmniej spodziewanych momentach.

Autorka pisze mocnym, znakomitym językiem, ale, choć to pozycja zapadająca w pamięć, kogoś, kto spodziewa się maksymalnego kopnięcia na miarę "Córeczki", może się lekko rozczarować. Mnie, mimo bliskiego tematu, rozczarowała. A może spodziewałam się zbyt wiele.

*1 tamże, str.9


poniedziałek, 17 maja 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Chata". William P. Young

    Ciężko pisać o tej książce. Naprawdę. Sięgnęłam po nią z czystej ciekawości co takiego zawiera w sobie, jaką treść, jakie przesłanie, że rok w rok stanowi ewene

  • "Cukiernia pod Amorem". Małgorzata Gutowska - Adamczyk

    Istniała bowiem stara przepowiednia, którą praprababka Tomasza usłyszała przed wieloma laty od starej Cyganki jako zapłatę za pół bochenka chleba, pęto kiełbasy

  • "Fioletowy hibiskus". Chimamanda Ngozi Adichie

    W końcu wiem, jak się nazywam, apogeum znika za horyzontem, wracam. Ciężko pisać o czymś, co przez krótki acz bardzo intensywny czas miało się za ścianą. Nie w