Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Narzędzia piekła". Imogen Robertson

Debiutancka powieść Imogen Robertson kojarzy mi się z elegancją filiżanką z angielskiej porcelany. Wyrafinowana prostota, subtelność, delikatne złocenia, pozorna kruchość. A im bardziej się przyglądam tym bardziej coś mnie zaczyna niepokoić. Pod światło zauważam drobną siatkę pęknięć, dostrzegam uszczerbione uszko, nierówny brzeg. Tak, jak osiemnastowieczna Anglia, gdzie toczy się akcja powieści, epoka wyszukanej etykiety, sztywnych manier, wytwornej elegancji jednocześnie pełna hipokryzji, wyrafinowanych zbrodni, fałszu i obłudy. To czasy, kiedy słuchało się nie tylko słów, ale i tego, co pomiędzy nimi, tego, co się za nimi kryje.

Hrabstwo Sussex, wspaniała, bogata posiadłość Thornleigh Hall skrywająca w swoich murach mroczne tajemnice potężnego, arystokratycznego rodu. Budzący swego czasu postrach wśród okolicznych mieszkańców lord Thornleigh powoli umiera, wyniszczony przez nieubłaganą demencję. Opiekę nad nim sprawuje druga żona, była tancerka i "gwiazda" Londynu. Lord wydziedziczył pierworodnego syna, po którym ślad zaginął, drugi okaleczony syn pije i żyje jak włóczęga, w alkoholu szukając zapomnienia po okropieństwach wojny w Ameryce.

Właścicielka majątku sąsiadującego z Thornleigh Tall, Harriet Westerman znajduje w swoim zagajniku zwłoki tajemniczego mężczyzny i wraz z anatomem Gabrielem Crowtherem próbują rozwikłać zagadkową smierć, tym bardziej, że przy zwłokach znaleziono pierścień należący do zaginionego syna lorda Thornleiga, Aleksandra. Równocześnie w Londynie zasztyletowany zostaje szanowany właściciel sklepiku muzycznego osierocając dwójkę dzieci. Oba wątki powoli się zazębiają, przeplatane retrospekcjami młodszego syna lorda, Hugha, z czasów jego pobytu w Ameryce.

Intryga, choc dla wprawnego umysłu niezbyt skomplikowana, wciąga, trzyma w niepewności, przekręca i lawiruje by dojść do tragicznego finału. Urzekają główne postacie, Harriet to "żywe serce" tej książki, zdolna i dociekliwa, obdarzona namiętną naturą, ujmuje szczerością i bezpośredniością, rzetelnie pełniąca nadzór nad majątkiem pod nieobecność męża. Gabriel, to człowiek oddany nauce, cichy, spokojny, wyobcowany ekscentryk, próbujący przechytrzyć własną przeszłość. Nie sposób nie polubić choć trochę tej pary. Ich wzajemne relacje są rdzeniem powieści. Oprócz nich w książce przewija się wręcz cała gama różnorakich postaci, ze wszystkich warstw społecznych, służących, sklepikarzy, sędziów, włóczęgów, wszelkiej maści typów spod ciemnej gwiazdy, arystokratów i mieszczan. Wszystko podane na mocnym, historycznym tle.

Książkę czyta się naprawdę szybko, lekko i niezwykle przyjemnie, autorka zręcznie otwiera poszczególne drzwi do kolejnych wydarzeń, nie epatując zbędnym okrucieństwem czy brutalnością, wciaga klimat osiemnastowiecznej Anglii. I nie rażą drobne niedogodności. Jak drobne rysy na eleganckiej filiżance. Bo gdy rozkoszujemy się wspaniałą herbatą naczynie schodzi na dalszy plan.

Ot, prawdziwa radość czytania.


czwartek, 27 maja 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Czerwony rower". Antonina Kozłowska

    Naprawdę nie wiem, co można jeszcze napisać o tej książce. A napisano sporo, co zdążyłam zarejestrować. To bardzo "moja" książka. Mój świat z domowymi ciastami,

  • "Fausta". Krystyna Kofta

    Zaintrygowała mnie ta chłodna, by nie napisać mroźna, okładka. Nie sposób było ją pominąć. I tytuł, wywołujący dziwne skojarzenia. I nie, nie kojarzy mi się z a

  • "Skąd wieje wiatr". Maja Margasińska

    ... piszę, żeby potwierdzić się choć trochę. Z każdym napisanym słowem JESTEM bardziej. Pojawiłam się w Twoim życiu z nieistnienia, tylko w słowach, czy zatem b