Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Morze". Blai Bonet

 

Człowiek jest jak morze: przenika i jest przenikany, odzwierciedla życie wieczne, a ono sprawia, że się porusza. Jak księżyc oświetla ziemię, tak Bóg oświetla człowieka dzieło stworzenia.

"Morze" to historia opowiedziana przez trójkę młodych przyjaciół, Manuella, Andrea i Franciscę, mieszkańców małej wioski położonej na hiszpańskiej wyspie podczas wojny domowej. Są świadkami stracenia grupy mężczyzn przez bojówki Franco. W rozpaczliwym akcie zemsty za śmierć swojego ojca jeden z ich kolegów z klasy brutalnie zabija syna jednego z egzekutorów, zabijając póżniej siebie samego. To traumatyczne zdarzenie odciska niezmywalne piętno w ich dziecięcych umysłach i późniejszym życiu, pozbawia dziecięcej niewinności, wypacza umysły, ogołaca z wrażliwości.

Spotykają się ponownie, poddani kwarantannie, w sanatorium przeciwgruźliczym. Manuell, słaby, "płciowo stłumiony", szukający ucieczki w coraz bardziej szaleńczy fanatyzm religijny, próbujący w ten sposób poradzić sobie z seksualnymi pragnieniami, jakie wzbudza w nim Andreu. Sam Andreu, skrywający wstydliwą przeszłość, obdarzony "potworną, niszczycielską siłą" i "wyglądem paniczyka z epoki romantyzmu", chwalący się swoimi podbojami  a w skrytości potajemnie tęskniący za Manuellem. I Francesca, która przyjęła zakonne śluby i została pielęgniarką, próbująca uśmierzać ból umierającym i walcząca z uczuciem do Andrea, swojego pierwszego kochanka.

W tym sanatorium położonym nad morzem, zanurzonym w mocnym zapachu eukaliptusów, otoczonym przez gaje oliwne i krzewy laurowe, gdzie grzeszy się w sposób wyszukany, (...) jak w wyższych sferach, przy pogłębiającej się chorobie cała trójka ponownie wejdzie na ścieżkę dziecięcej traumy, zatracając się coraz bardziej w żarliwej religijności połączonej z widzeniami  i stygmatami, w śmierci, seksualnej fizyczności. Im bardziej choroba skracała im życie tym silniej będzie rosła w nich udręka, brutalność, seksualna frustracja.

Trudna książka, ciężka od religijnych wywodów na temat Boga, diabła, grzechu, obrazująca świat odrażający, wręcz odczłowieczony a jednocześnie niesamowicie fascynujący. Ukazująca jak cieńka jest granica między życiem a śmiercią, żądzą a miłością, oddaniem a zniszczeniem. Rzucałam książką w kąt kilka razy by po chwili znów zanurzyć się w tym świecie jak z koszmaru. Pisana jest językiem budzącym we mnie zielonookiego demona zazdrości, surowym, dokładnym a jednocześnie niepokojąco subtelnym. Sprawy seksualności bohaterów, ich wewnętrzne potrzeby ukazane w sposób cudownie zawoalowany. Rzeczywistość ukazana w powieści trudna, pełna cierpienia, wymagająca, nieustępliwa, wrzyna się w umysł jak piła. Nienawidzę tej książki a jednocześnie pełna jest ona moich zakreśleń, podkreśleń, wykrzykników na marginesach, do których co chwila wracam. I dotąd nie mam pewności, czy dobrze odczytałam te jakże subtelne więzi między bohaterami przy całym dosadnym tle. Książka nie dla każdego. Pozwolę sobie na kilka cytatów:

Bo lustro jest jak szczęście. Szczęście jest jak lustro: odbija jedynie obrazy, nigdy rzeczywistość*1

Życie jest nieprzyzwoite jak krew. Ludzie mówią: krew jest nieprzyzwoita. To dlatego, że żyją, rozlewając słowa w takim oddaleniu od życia, że oburza ich krew, jakby była z innego świata.*2

To poniżająca kara, by grzech człowieka polegał na wzięciu inicjatywy w swoje ręce.*3

... jedyną prawdą jest to, że tylko wina potrafi sprawić, by Bóg się objawił*4

Książka urzekła reżysera filmowego Agusti Villaroga, jego film na podstawie książki zdobył nagrodę na festiwalu filmowym w Berlinie w 2000 roku. Nic mi nie wiadomo o polskim wydaniu filmu. Ale przedstawiam plakat, jakże zgodny z duchem powieści:

*1 tamże str. 37

*2 tamże str. 109

*3 tamże str. 156

*4 tamże str. 100

piątek, 14 maja 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Czerwony rower". Antonina Kozłowska

    Naprawdę nie wiem, co można jeszcze napisać o tej książce. A napisano sporo, co zdążyłam zarejestrować. To bardzo "moja" książka. Mój świat z domowymi ciastami,

  • "Fausta". Krystyna Kofta

    Zaintrygowała mnie ta chłodna, by nie napisać mroźna, okładka. Nie sposób było ją pominąć. I tytuł, wywołujący dziwne skojarzenia. I nie, nie kojarzy mi się z a

  • "Skąd wieje wiatr". Maja Margasińska

    ... piszę, żeby potwierdzić się choć trochę. Z każdym napisanym słowem JESTEM bardziej. Pojawiłam się w Twoim życiu z nieistnienia, tylko w słowach, czy zatem b