Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Księga cmentarna". Neil Gaiman

Z tym panem to miałam chyba podobne dzieciństwo.:) Ilekroć sięgam po książki jego autorstwa, zawsze coś nieuchwytnego, zakorzenionego gdzies głęboko, zadrga pod skórą.

"Księga cmentarna" rozpoczyna się mocnym akcentem. Trójka z czteroosobowej rodziny zostale brutalnie zamordowana. Z życiem uchodzi jedynie ponad roczny maluch, posiadający skłonności do wędrówek. Wymyka się mordercy i raczkując dociera na pobliski cmentarz. Tamtejsze wiekowe duchy ratują go przed podążającym jego śladem zabójcą i po burzliwych debatach i wstawiennictwu Szarej Pani, państwo Owens adoptują malca. Obdarzają Nika - skrót od Nikt, Swobodą Cmentarza a tajemniczy Silas zostaje jego opiekunem. Maluch zadomawia się na starym cmentarzu otoczony życzliwością mieszkańców. Dorasta , poznaje ciekawych lokatorów nekropoli, przeżywa niesamowite przygody a przede wszystkim uczy się żyć w duchowej społeczności i nabywa wiele ciekawych umiejętności, które okażą sie bardzo przydatne gdy na drodze Nika znów stanie przeszłość.

Książka, mimo, że przeznaczona dla młodszych czytelników, była miłą odskocznią. Gaiman cudownie łączy rzeczywistośc i magię, miesza tajemniczość, grozę i humor nie popadając w przesadne moralizatorstwo. Chociaż końcówka... ale nie będę się czepiać bo to musi być książka z morałem. Klimat momentami lovecraftowski, jak z baśni Grimmów. Czyta się szybko, uśmiecha często, lekki dreszczyk również obecny. I choć wolę wywrócone na lewą stronę baśniowe  i ludowe mity, zawarte w opowiadaniach Gaimana, książka ma u mnie duzy plus. I znowu okazało się, że mam słabość do tajemniczych, mrocznych, wysokich postaci... :)

wtorek, 18 maja 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Ja, diablica." Katarzyna Berenika Miszczuk

    Zaciekawiona byłam strasznie, co też poczytuje pokątnie w pracy młodsza siostra, o czym tak długo rozmawia przez telefon i co tak strasznie przeżywa, nazywając

  • "Pan Lodowego Ogrodu" Jarosław Grzędowicz

    Nie miała baba kłopotu, to zachciało się czegoś "lekkiego" i ze smaczkiem, co by zbytnio się nie przemęczać, to się napatoczył pan Grzędowicz i baba wpadła jak

  • "Niewidoczni akademicy" Terry Pratchett

    Z autorem wiąże się niewytłumaczalna dla mnie zagadka. Cokolwiek ten starszy pan w śmiesznym kapeluszu napisze ja to kupuję. Jestem jego dozgonną fanką mimo, że