Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Każdemu jego raj". Christine Arnothy

Miałam przeczytać coś kompletnie innego, a ta pozycja poprostu spadła z półki. I na dodatek nie jest moja. Nie lubię, nawet bardzo, jak ktoś długo trzyma moje książki więc żeby mieć słuszne pretensje:) na przyszłość zaczęłam od niej. I to był dobry pomysł.

Ot, niby zwykłe "babskie" czytadło. Kobiety narratorki, matka i córka, ich myśli, uczucia, konflikty, własne wewnętrzne upiory. Mężczyźni drugoplanowi, Emanuele-motylki, niedopasowani, oszukujący, egoistyczni, perwersyjnie uwodzicielscy, obłudni. Zmieniający kobiety równie często jak koszule. A jednocześnie kompletnie bezbronni w obliczu nagłych życiowych zmian.

To opowieść o losach dwóch kobiet, połączonych największą z możliwych uczuciową więzią a jakże od siebie odległych. Tak bardzo, że matka, Yolande tworzy wyimaginowanych przyjaciół aby mieć spokój i pretekst do odwoływania odwiedzin, co równocześnie uspokaja sumienie córki. Krótkie rytuały spotkań, szybkie telefony, brak czułości. Przypadkowe odkrycie niewierności małżonka córki stawia ich bezpieczną, codzienną rutynę na głowie i zbliża je do siebie. Laurence nieoczekiwanie znajduje się w identycznej sytuacji jak przed wieloma laty jej matka. Te analogiczne okoliczności zmuszają tą wyzwoloną kobietę do przewartościowania dotychczasowych wyborów, zatrzymania się na tym życiowym zakręcie a przede wszystkim dostrzeżenia ogromnej samotności matki, która trwa z uporem, niczym mityczna Penelopa, na powrót łajdaczącego się męża.

Obie postanawiają zmienić dotychczasowe życie. Czy nadal wiecznie czekać na podstarzałego Casanovę czy rzucić się w wir przypadkowych romansów, zacząć czerpać z życia co najlepsze pełnymi garściami? Wybaczyć czy przeciąć małżeńską pępowinę? Tutaj znajdziemy i jedno i drugie. Która recepta zdradzonej kobiety lepsza? Na całe szczęście brak gotowych odpowiedzi i na życie i na szczęście i na własny, osobisty raj.

Osobiście dla mnie matka okazała się tą bliższą mi bohaterką, kibicowałam jej w duchu mocno. A sama książka godna polecenia, autorka ma lekkie pióro ale z ikrą, złośliwie inteligentne, bez taniego emocjonalnego kiczu. Można się przyczepić do momentami aż nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności i tak, tak, kobiecej naiwności ale do drobiazgi. W sam raz na hamak. I taka mała rada na koniec, z przymrużeniem oka -kobieta samotna nie powinna jeść kremów ani wyprowadzać psa, ani czekać na powrót łajdaczącego się kota.

wtorek, 27 kwietnia 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Czerwony rower". Antonina Kozłowska

    Naprawdę nie wiem, co można jeszcze napisać o tej książce. A napisano sporo, co zdążyłam zarejestrować. To bardzo "moja" książka. Mój świat z domowymi ciastami,

  • "Fausta". Krystyna Kofta

    Zaintrygowała mnie ta chłodna, by nie napisać mroźna, okładka. Nie sposób było ją pominąć. I tytuł, wywołujący dziwne skojarzenia. I nie, nie kojarzy mi się z a

  • "Skąd wieje wiatr". Maja Margasińska

    ... piszę, żeby potwierdzić się choć trochę. Z każdym napisanym słowem JESTEM bardziej. Pojawiłam się w Twoim życiu z nieistnienia, tylko w słowach, czy zatem b