Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Udręki pewnej kasjerki" Anna Sam

"Widzisz, kochanie, jeśli nie będziesz się uczyć, zostaniesz kasjerką, jak ta pani". Bardzo byłam ciekawa tej pozycji. Może dlatego, że świat supermarketów, oglądany z tamtej strony kasy jest mi dobrze znany. Polskich supermarketów, nie francuskich ale oba są bardzo zbliżone o ile nie identyczne. Sporym zaskoczeniem dla mnie jest sama forma książki - to rodzaj swoistego poradnika dla kasjerek, wróć, "hostess kas".

Autorka, z dyplomem uniwersyteckim z literatury, przez osiem lat pracowała jako kasjerka. I nie z wyboru, po prostu aby przeżyc. Wiele osób dzisiaj chowa ambicję do kieszeni i "bierze co dają", bo dyplom nie jest żadnym gwarantem wymarzonej pracy. Anna ma bystre oko, zmysł obserwacyjny i dowcipnie, z dystansem potrafi skomentować często nieprzyjemne czy wręcz wulgarne zachowania klientów, postępujących w myśl zasady - klient ma zawsze rację. A kasjerka? Ma być zawsze uśmiechnięta, szybka, "otwarta" i miec mocny pęcherz. Stanowić wręcz niewidzialne, ruchome półautomatyczne wyposażenie sklepowe z nieodłącznym 'Dzień dobry!, bliip.., bliip.., bliip.., Czy ma Pan/Pani drobne? Do widzenia". Jak w pewnej batonikowej reklamie. A kasjerka też człowiek, zmęczony, z przysługującymi trzema minutami przerwy na godzinę, wykonujący nieszanowaną odmóżdżającą, flustrującą, bo na kliencie nie można pod żadnym pozorem słownie przyłożyć, niestety, pracę.

Książka, którą czyta się naprawdę szybko. Dowcip podszyty gorzką refleksją nad niedowartościowującą i niewdzięczną pracą w rządzącym sie swoistymi prawami supermarkecie. Inteligentna obserwacja i krytyka. Od czasu mojego krótkiego epizodu z kasą staram się mieć zawsze drobne przy płaceniu a na pewno uśmiech.

czwartek, 25 lutego 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Czerwony rower". Antonina Kozłowska

    Naprawdę nie wiem, co można jeszcze napisać o tej książce. A napisano sporo, co zdążyłam zarejestrować. To bardzo "moja" książka. Mój świat z domowymi ciastami,

  • "Fausta". Krystyna Kofta

    Zaintrygowała mnie ta chłodna, by nie napisać mroźna, okładka. Nie sposób było ją pominąć. I tytuł, wywołujący dziwne skojarzenia. I nie, nie kojarzy mi się z a

  • "Skąd wieje wiatr". Maja Margasińska

    ... piszę, żeby potwierdzić się choć trochę. Z każdym napisanym słowem JESTEM bardziej. Pojawiłam się w Twoim życiu z nieistnienia, tylko w słowach, czy zatem b