Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy
Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu

"Jędza w domu" Cathi Hanauer

jędza w domuNic tak nie powinno zmobilizować do czytania jak długie zwolnienie. Mnóstwo wolnego czasu, cisza w domu, spokój. Nic z tego. Za żadne skarby nie mogłam się skupic dłużej niż kilkanaście stron a i tak zapominałam co czytałam wcześniej.

Po książkę "Jędza w domu czyli co 26 kobiet mysli o seksie, samotności, pracy, macierzyństwie i małżeństwie" sięgnęłam zachęcona pozytywną opinią Krystyny Jandy i peanów zachwytu wielu moich znajomych obojga płci.

To zbiór historii różnych osób na temat własnych życiowych doświadczeń, wyborów życiowych i wynikłych z nich konsekwencji. Każda opowieść inna, ale łączy je niesamowita momentami intymność poruszanych spraw. Szczerze opisują konfrontację własnych marzeń i oczekiwań z rzeczywistością, czego spodziewały sie po partnerach, o narastającej flustracji z racji niemożności połączenia wszystkich aspektów życia w jedną spójną całość. O ogromnej potrzebie miłości, lękach, wychowaniu dzieci i tworzeniu idealnego domu przy jednoczesnej próbie realizacji własnych zawodowych ambicji.

Specyficzna to książka. Ot, niby mocno babska tematyka, jak z pisma dla pań a czytając ją zastanawiałam sie nad własnym życiem. Dostarcza wielu emocji, większość opowiadań jest boleśnie prawdziwa. Dotykająca intymności momentami wręcz brutalnie choć niektóre z nich ocierają się o tzw. hallmarkowość.Opowiadania bardziej przypominają zwierzenia przyjaciólek przy kawie niż poważne felietony tak jak zamierzała autorka.

Rozczarowała mnie jednak trochę. Może dlatego, że piszącymi kobietami są Amerykanki, notabene z wykształcenia dziennikarki, redaktorki, pisarki i spodziewałam sie małych perełek literackich a niektóre historie podczas czytania zlewały sie w jedną całość. Jednak polecam bo potrafi uświadomić wiele zdawałoby sie oczywistych prawd, można w nich odnaleźć swoje własne doświadczenia lub znaleźc ukojenie wynikające z podobnych wyborów życiowych. Jak wiele czasem wymaga odwagi by zmienić swoje życie paląc za sobą mosty, jak z pozoru błahe zdarzenie wywołuje lawinę wywracające życie na lewa stronę. I jak mocno prawdziwe jest powiedzenie - "po co kupowac krowę, skoro można mieć mleko za darmo".

Poluję teraz na "męski" odpowiednik - "Drań na kanapie".




czwartek, 14 stycznia 2010, mrsantares

Polecane wpisy

  • "Czerwony rower". Antonina Kozłowska

    Naprawdę nie wiem, co można jeszcze napisać o tej książce. A napisano sporo, co zdążyłam zarejestrować. To bardzo "moja" książka. Mój świat z domowymi ciastami,

  • "Fausta". Krystyna Kofta

    Zaintrygowała mnie ta chłodna, by nie napisać mroźna, okładka. Nie sposób było ją pominąć. I tytuł, wywołujący dziwne skojarzenia. I nie, nie kojarzy mi się z a

  • "Skąd wieje wiatr". Maja Margasińska

    ... piszę, żeby potwierdzić się choć trochę. Z każdym napisanym słowem JESTEM bardziej. Pojawiłam się w Twoim życiu z nieistnienia, tylko w słowach, czy zatem b

Komentarze
2010/01/14 13:15:25
Na tego "Drania" i ja poluję, zobaczymy, kto go pierwszy "odstrzeli" ;)
Pozdrawiam